
Mark Allen: Dorwałem swojego idola!
Niedziela, 26 kwiecień 2009, 09:45
Zwycięstwo 13-11 Marka Allena z Ronniem O'Sullivanem w drugiej rundzie mistrzostw świata to największa sensacja turnieju. Większej nie będzie, bo nie może być. Za oficjalną stroną organizatora mistrzostw przytaczamy pomeczowe wypowiedzi bohaterów tego ekscytującego pojedynku
Mark Allen:
Rozpocząłem dzisiaj bardzo mocno, wywarłem na Ronniem trochę presji. On grał naprawdę przyzwoicie, więc mogę powiedzieć, że jestem w szczęśliwy z tego awansu.
Żeby być całkowicie szczerym, muszę powiedzieć, że nie odniosłem wrażenia, że grałem aż tak dobrze, jak by się mogło wydawać. Zagrałem dobrze, ale wiem, że potrafię grać lepiej.
Nie sądzę, żebym dał się ponieść entuzjazmowi i po tej wygranej z chmur gruchnąć na ziemię. Jestem oczywiście na tę chwilę zachwycony wynikiem i tak pozostanie przez najbliższą dobę, ale potem będę się już wyciszał. Spędzę trochę czasu ze swoją dziewczyną, przyjaciółmi i rodziną. To będzie element moich przygotowań do następnego meczu. Tutaj w Crucible toczy się prawdziwy maraton.
Zagrać w tym miejscu z Ronniem, własnym idolem, to spełnienie marzeń. Wielu by to przytłoczyło, mnie zainspirowało. Nawet kiedy on wbijał brejki, myślałem sobie 'dorwę cię w następnym frejmie'. To jest powód, dla którego warto grać w snookera - walczyć z najlepszymi na świecie i na najznakomitszej snookerowej arenie świata.
Ronnie O'Sullivan:
Mark zagrał świetnie. Jeśli będzie pokazywać to samo w następnych meczach, ma szansę wygrać mistrzostwa.
Częściowo spodziewałem się, że przegram. Szczerze mówiąc nie oczekiwałem nawet, że wygram pierwsze spotkanie. Nie jestem zaskoczony porażką, bo dzisiaj każdy by mnie ograł. Nie wyobrażam sobie też, żeby Mark skakał ze szczęścia, bo przecież był tam i widział, co robiłem.
Nie czułem się dobrze w tym turnieju. Nawet gdybym prowadził 11-5, niczego by to nie zmieniło. Rok temu prowadziłem w finale 16-8 i przychodziły mi myśli, że przegram. Czasami potrafię prezentować formę, w której nawet wy, dziennikarze, pokonalibyście mnie przy stole.
Gram źle na treningu, gram źle w turniejach. Gdybym nie przegrał tego meczu, przegrałbym następny. Tak bywa.
Pewnie obejrzę trochę mistrzostw w telewizji. Pojadę do domu, wreszcie zobaczę dzieci i będę miał trochę uciechy. Będzie tez mój tata, więc naprawdę mam do czego i kogo wracać. Dostałem mnóstwo czasu, który mogę spędzić z ojcem. Długo nie było go przy mnie i już nie mogę się doczekać spotkania.
---
Ronnie O'Sullivan 11-13 Mark Allen
36-47, 17-73(57), 69(40)-54(53), 69(40)-54(53), 68(68)-1, 71(43)-6, 10-63, 8-119(119), 93(93)-1, 107(107)-0, 101(34,46)-0, 0-117(108), 60(60)-70(70), 93(93)-0, 10-115(115), 98(94)-15, 92(64)-1, 0-75(59), 4-89(69), 65-72(dogrywka), 105(105)-0, 14-83(36), 78(67)-6, 37(31)-80(80), 0-80
Pokrewne wiadomości:John Higgins sprzedaje cztery frejmy! (wideo)Stało się! Nowe turnieje, sześć czerwonychCope zrobił pasztet z "Zająca"Snooker: Obstawiaj The MastersPrzekręt na suknieMŚ: Tylko cud może uratować legendę snookeraSnooker: Mistrzostwa Świata rozpoczęteMŚ: O'Sullivan kontra Ding Junhui!